M. Misiuk: "Zabrakło nam przede wszystkim sił"
M. Misiuk: "Zabrakło nam przede wszystkim sił"
Wczoraj koszykarki Widzewa Łódź przegrały pierwszy mecz półfinałowy. W Zatoce Sportu MUKS uległ ŁKS-owi KK Łódź 74:78. Po zakończonym spotkaniu głos zabrała Małgorzata Misiuk.
Malgorzata Misiuk:
"Zabrakło nam przede wszystkim sił, bo dwa dni temu grałyśmy trzeci mecz ćwierćfinałowy. Nie ukrywajmy, że regeneracja jest w takim przypadku bardzo trudna, a ŁKS miał na nią cały tydzień. W tym spotkaniu wróciliśmy z osiemastopunktowej straty do remisu i o naszej przegranej zdecydowały właściwie dwie złe decyzje. Szkoda, bo to może zaważyć o losach półfinału. Po tym meczu kieruję do drużyny słowa ogromnego szacunku, bo pomimo kłopotów kadrowych wróciłyśmy do tego spotkania, grając sercem. Czy traktuję ten mecz jak porażkę? Nie powiedziałabym.
Gdybyśmy miały siłę, być może udałoby się wytrzymać lepiej tę trzecią kwartę, ale jej nie miałyśmy. Nie mamy na ten moment zdrowia, więc nie byłyśmy w stanie tego pociągnąć. Mam nadzieję, że w meczu u siebie pokażemy zupełnie inną koszykówkę i nie będziemy musiały odrabiać dużych strat. Trzecia kwarta dziś przesądziła, że trzeba było zostawić ogrom sił, żeby wrócić do remisu. Potem nastąpiła tzw. mgła mózgowa, po której nastąpiły dwa niezrozumiałe błędy, które ustaliły wynik meczu.
Już przed meczem wiadomo było, że nie zatrzymamy wszystkich zawodniczek ŁKS-u, który ma skład na awans. My budowaliśmy skład na ostatnią chwilę i dziś nie posiadamy zawodniczek, które mogłyby zatrzymać Annę Krawiec czy Magdalenę Szkop. Nie mam tak szybkich koszykarek i szerokiej ławki. Aby kogoś odciąć, trzeba komuś innemu dać rzucić - taki był plan. Prawie wyszło, ale mam nadzieję, że za tydzień powalczymy. Czas na regenerację, bo w sobotę nie oddamy łatwo naszego parkietu - to mogę obiecać!