M. Misiuk: "Zniszczyła nas trzecia kwarta"
M. Misiuk: "Zniszczyła nas trzecia kwarta"
W sobotę Widzewa Łódź przegrał przed własną publicznością z ŁKS-em Łódź 63:70. Co po zakończonym spotkaniu powiedziała trenerka Małgorzata Misiuk i reprezentująca drużynę Natalia Panufnik?
Małgorzata Misiuk:
„Mamy bardzo młody zespół, który nie jest przyzwyczajony do gry przy takiej atmosferze w hali. One dopiero uczą się seniorskiej koszykówki. Myślę, że nie to było dziś największym problemem, choć oczywiście nie chcę w żadnym wypadku obarczać winą kibiców, bo jestem bardzo szczęśliwa, że mogliśmy zagrać dla takiej publiki. Mam nadzieję, że w następnym sezonie będzie taka co mecz.
Bardzo dużym problemem była dziś nasza skuteczność. Momentami zachowywałyśmy się jakbyśmy grały na wyjeździe, a nie u siebie. Żałuję, bo ten mecz był do wygrania, zwłaszcza po zwycięskiej pierwszej połowie. Zniszczyła nas trzecia kwarta, w której przez długi czas nie mogłyśmy zdobyć punktów. W żaden sposób nie byliśmy w stanie dostać się do strefy podkoszowej rywala, ale też bronić swojej. To w dużej mierze zasługa Anny Krawiec, która zagrała świetne zawody, ale absolutnie mnie to nie dziwi, bo znam ją od dawna. Chciałabym mieć takiego gracza w zespole.
Był taki moment, w którym udało nam się opóźniać akcję naszego przeciwnika i wykorzystać kilka łatwych przechwytów. Dziewczyny wróciły do tego spotkania, ale zabrakło zimnej głowy. Później przydarzyły się dwie straty z rzędu doświadczonych zawodniczek i znowu zrobiło się sześć punktów straty. Żałuję, bo był moment przełamania, po którym mogliśmy wyjść na prowadzenie, ale się to nie udało".
Natalia Panufnik:
„Na pewno była to dla nas nowa sytuacja. Na co dzień frekwencja jest fajna, ale przy tak dużej publiczności nie miałyśmy okazji jeszcze grać. W pierwszych minutach byłyśmy nawet trochę zaskoczone, ale z biegiem czasu adaptowałyśmy się do tego. Doping pomagał nam w trudnych momentach.
Skuteczność szwankowała i było to dość mocno widoczne. Grałyśmy u siebie, a jednak nie wyglądało to tak jak powinno. Czasami po prostu tak bywa. Rywalki grały dziś raczej tak jak się spodziewałyśmy. Niektóre zawodniczki ŁKS-u nas zaskoczyły i powinniśmy bardziej na nie zwrócić uwagę i nie dawać i zdobywać łatwych punktów.
Ten mecz na pewno będzie dobrą nauczką, bo w pewnych momentach, a zwłaszcza pod koniec, gdy udało nam się odrobić stratę, zabrakło nam po prostu chłodnej głowy. Na pewno wyciągniemy z tego meczu wnioski".