J. Bandoch: "Dziewczyny są bardzo zaangażowane w to, co robią na parkiecie"

J. Bandoch: "Dziewczyny są bardzo zaangażowane w to, co robią na parkiecie"
Drużyna koszykarek Widzewa Łódź od dwóch tygodni przygotowuje się do sezonu w I lidze. Przed nadchodzącymi rozgrywkami porozmawialiśmy z doskonale znaną łódzkim kibicom Jagodą Bandoch, dla której będzie to już ósmy sezon w czerwono-biało-czerwonych barwach.
Michał Barankiewicz: Można powiedzieć, że w koszykarskiej sekcji Widzewa ma miejsce nowe otwarcie. Jako wieloletnia zawodniczka przyznasz, że sporo się tutaj dzieje.
Jagoda Bandoch: Zgadza się. W naszej sekcji zaszło ostatnio bardzo dużo zmian. Myślę, że będą to zmiany na plus, bo na razie naprawdę bardzo dobrze to wygląda. Jestem bardzo pozytywnie nastawiona, ponieważ dziewczyny są bardzo zaangażowane w to, co robią na parkiecie. Drużyna ma bardzo duży potencjał i bardzo ciężko trenuje. Mam nadzieję, że praca i pozytywna energia, która tu panuje, zaprocentują w przyszłości.
- Śmiało można nazwać Cię weteranką tego zespołu, bo będzie to dla Ciebie ósmy sezon w barwach Widzewa. Twoje doświadczenie może okazać się kluczowe, bo obecny zespół jest dość młody.
- Mamy dość młody skład, a ja już chyba drugi raz z rzędu jestem tu najstarsza. Na początku było mi z tego powodu troszeczkę smutno (śmiech), ale teraz w pełni to akceptuję. Bardzo cieszę się, że drużyna jest młoda. Dziewczyny są bardzo chętne do gry i chcą się uczyć, dlatego myślę, że połączenie mojego doświadczenia i ich młodzieńczej energii może dobrze zafunkcjonować.
- Dużą część zespołu stanowią nowe zawodniczki, które trenują ze sobą od dwóch tygodni. Dostrzegasz powoli wyrastających młodych liderów szatni?
- Powoli widać już takie rzeczy, ale na pewno na razie nie będę o nich mówiła. Mogę zdradzić, że zespół jest naprawdę bardzo pracowity i zaangażowany. Mamy dużo różnych charakterów, ale uważam, że da się je skleić w jedną całość tak, żeby to dobrze funkcjonowało.
- Najbliższy sezon będzie dla Ciebie wyjątkowy, ponieważ weszłaś w skład zarządu klubu. Wiążesz jakąś przyszłość z zarządzaniem w sporcie?
- Do tej pory myślałam tylko o koszykówce, bo to moja ogromna pasja i na niej się głównie skupiam. Dostałam propozycję wejścia do zarządu, którą przyjęłam. Jest mi niezmiernie miło, że zostałam w ten sposób doceniona. To na pewno bardzo przyszłościowy krok, bo daje on wiele ciekawych perspektyw. Na razie łączę tę funkcję z graniem w kosza i właśnie grę stawiam na pierwszym miejscu. Jestem w klubie tyle lat, że przydzielenie mi takiej nowej roli ma duży potencjał. Myślę, że z czasem będę się angażowała coraz bardziej.
- Wiemy, że chciałabyś bardzo wrócić na parkiet, ale na razie nie jest to możliwe, bo wciąż dochodzisz do siebie po ciężkiej kontuzji kolana.
- Przyznam, że ta kontuzja była dla mnie trudnym doświadczeniem. Nie było to dla mnie łatwe, ponieważ operacja była dość skomplikowana. Na szczęście zabieg się udał i dziś wszystko jest w porządku. Jestem już bardzo głodna gry i nie mogę się doczekać aż w końcu wrócę na parkiet. Na razie nie mam jeszcze zielonego światła od mojego lekarza ortopedy. Na treningach ćwiczę obecnie z boku z naszą fizjoterapeutką, mam też dodatkowe zajęcia rehabilitacyjne. Wspieram dziewczyny swoją dobrą energią, ale chcę jak najszybciej dołączyć do nich na boisko.
- Na treningach pracujesz indywidualnie, ale widzisz, co dzieje się na treningach. Już przed sezonem dużo mówiło się o intensywnej pracy pod okiem Małgorzaty Misiuk. Jak to wygląda?
- Treningi są prowadzone dość twardą ręką. Jest dużo dyscypliny, ale uważam, że była ona bardzo potrzebna. Musimy ciężko pracować jeśli chcemy osiągać więcej i zrobić postęp. Liczę, że wspomniana dyscyplina i bardziej profesjonalne podejście do treningów przyniosą efekty.
- Zmienił się choćby wasz tygodniowy grafik, bo trenujecie aż pięć razy w tygodniu, co w zeszłym sezonie się nie zdarzało.
- Liczba jednostek treningowych znacznie nam się zwiększyła w porównaniu do poprzedniego sezonu. Wydaje mi się, że schemat jest bardzo prosty - jeśli chcemy osiągać więcej, to po prostu musimy więcej trenować i stawiać koszykówkę na pierwszym miejscu. Mamy zespół o takim potencjale, że musimy ciężej pracować i więcej od siebie wymagać. Chcemy, by to przełożyło się na wygrane mecze, bo na tym zależy nam najbardziej.
- Na koniec nie można nie wspomnieć o tym, co działo się ostatnio w hali. Trenujecie na nowym parkiecie, a niebawem odnowione zostaną również trybuny, które - miejmy nadzieję - przyciągną rzeszę fanów.
- Stary parkiet był już mocno zużyty, ciężko się na nim grało, a piłka bardzo słabo się na nim odbijała. Cieszy mnie to, że w końcu udało się zrealizować tę renowację, bo czuć ogromną zmianę i dochodzi do tego też czynnik wizualny. Liczę też, że na nasz obiekt będzie przychodziło więcej kibiców. Zrobimy wszystko, żeby naszymi zwycięstwami i widowiskową koszykówką zachęcać fanów do przychodzenia na nasze mecze!