M. Misiuk: "Nie mamy się czego wstydzić"
M. Misiuk: "Nie mamy się czego wstydzić"
W środę koszykarki Widzewa odpadły z walki o finał i zagrają o 3. miejsce w I lidze. Po meczu z ŁKS-em KK Łódź głos zabrała Małgorzata Misiuk.
Małgorzata Misiuk:
"Zabrakło nam wszystkiego - przede wszystkim skuteczności i płynności gry. Widać było też pewien strach. Żadna z naszych zawodniczek nigdy nie grała w półfinałach ani finałach I ligi. To dla mnie ogromna duma, że znalazłyśmy się w czołowej czwórce. Wiem, że apetyt rośnie w miarę jedzienia, ale na pewno nie osiągniemy tego z tym składem, nie w tym roku i nie z taką jakością w ataku. Dziś zabrakło zarówno ataku, jak i obrony.
W drużynie ŁKS-u są zawodniczki, które zjadły zęby na I lidze i zdobywały medale - nawet ze mną w Bochni. Nie mamy się czego wstydzić. Jestem dumna, że mogę pracować z takim zespołem i przede wszystkim cieszę się z progresu, który udało się zrobić. Tu nie chodzi o tłumaczenie się. Przed sezonem modliliśmy się o wejście do play-offów, a dziś mówimy o walce o wielki finał.
Jeśli chodzi o wyróżniające się zawodniczki to trzeba wyróżnić Natalię Chałupkę. Ona w ostatnich trzech meczach przeciwko ŁKS-owi zdobywała powyżej 20 punktów. Jest mądra, pokorna i ciężko pracuje. Nie chcę jej tutaj zbytnio słodzić, ale ona dzięki tym pochwałom nagle nie rośnie. Chowa to sobie do kieszonki, później wykorzystuje i pracuje dalej. Jestem dumna z jej rozwoju. Uważam, że dojdzie bardzo daleko i myślę, że zostanie w naszym klubie.
Przed nami mecz o 3. miejsce. Mamy bardzo mało czasu, żeby odpocząć, a musimy się zregenerować. Pamiętajmy, że mecz rewanżowy mamy u siebie, więc nawet jak w Gdańsku coś nie wyjdzie, możemy walczyć u siebie. Nawet jeśli skończymy na czwartym miejscu to również będę o tym mówić".